kiedyś myślałem, że moim zawodowym sukcesem będzie sprzedanie drogiego alkoholu.
dziś wiem, że tak nie jest...
dziś sprzedaję najtańszy. w tej samej cenie.

piątek

ani żadnej rzeczy, która jego jest.

teraz najważniejsze, i najtrudniejsze zarazem. najważniejsze, bo zamiast rzucania koła ratunkowego uczę pływać, a najtrudniejsze, bo muszę opisać to tak, żebyś nie odebrał tego źle. moja głowa, a bardziej równowaga, jest jak mydlana bańka. w sobotę, będąc pod stałym ostrzałem, cały czas moje napięcie wynosi sto procent, a każda rzecz, którą wytrącisz mnie z równowagi, jest jak taka mała, skurwysyńska igiełka, która leci w stronę mojej mydlanej bańki. za którymś razem trafisz... a wtedy bańka pęknie, opryskując wszystkich wokół. ja sam nie chciałbym się wtedy znać.

to wszystko to reguły, które sprawiłyby, że wieczór byłby przyjemniejszy dla wszystkich. nie piszę tego, żebyś od jutra zaczął przychodzić
do baru z notatkami, zresztą, procent czytających wiele nie zmieni. ale jeśli każdego wieczoru zrobisz choć jedną z wymienionych rzeczy, ktoś, gdzieś, będzie ci wdzięczny, nawet, jeśli nie będzie miał czasu tego okazać.

1 komentarz:

Katarzyna pisze...

...podałam dalej znajomym przez fb, jeśli wzrośnie liczba odwiedzin, to już wiesz czemu ;)