kiedyś myślałem, że moim zawodowym sukcesem będzie sprzedanie drogiego alkoholu.
dziś wiem, że tak nie jest...
dziś sprzedaję najtańszy. w tej samej cenie.

piątek

zaczynasz zamawiać u mnie, kończ zamawiać u mnie. mówię tu o jednym zamówieniu. jeśli dałem ci do zrozumienia, że je przyjąłem, to wierz mi, mam je w głowie. rozumiem, że barman obok już jest wolny - ale za takie coś w lepszych klubach obaj się na ciebie wkurzymy, a w gorszych będziesz musiał zapłacić za oba zamówienia.

1 komentarz:

Michał Pyszny pisze...

Dokładnie! najgorzej jest z kobietami, machają rękoma i wszędzie zamawiają.
Doświadczenie pozwala mi już ocenić taki stan rzeczy w momencie, gdy drugi barman zabiera się za to samo co ja. ;)