kiedyś myślałem, że moim zawodowym sukcesem będzie sprzedanie drogiego alkoholu.
dziś wiem, że tak nie jest...
dziś sprzedaję najtańszy. w tej samej cenie.

czwartek

cwaniak

obserwowałem go od początku. przyszedł ze znajomymi, coś świrował do jednej kobiety która była z nimi - pewny siebie, wycackany, pizdowaty goguś. podchodzi.
- poproszę piwo.
- jakie?
- najtańsze.
- najtańsze to będzie x, z kija. ok?
- ok. za 5 zł będzie małe?
- ...tak.

nalewam.
- a przepraszam, jak możesz, to weź mi jeszcze trochę dolej nad miarkę.

dolałem. dał mi 4,50 i trzy dwudziestogroszówki. twardo czekał na 10 groszy reszty. ok, każdy kiedyś nie miał kasy.
ale oto przychodzi on, pół godziny później. w dłoni trzyma przepocone pieniądze.
- jeszcze raz małe proszę.
dobrze że chociaż "proszę" jest. nalałem mu równo, specjalnie nie za dużo i nie za mało. za tamte 10 groszy. nie, źle napisałem. nie za tamte 10 groszy, tylko za sposób myślenia. daje mi trzy dwuzłotówki, ogląda szklankę.
- widzę, że coś mi poskąpiłeś tego piwa.- powiedział do mnie, gdy odwróciłem się do niego, żeby oddać mu złotówkę.
ręce mi opadły. już miałem mu wydać i jechać dalej, gdy zauważyłem kątem oka, jak podchodzi jego obiekt zainteresowania. widziałem ładniejsze, ale nieistotne - on widocznie nie, a w tej chwili tylko to się liczyło.
- posłuchaj mnie teraz dobrze, chłopaczku. podchodzisz tutaj, pytasz o najtańsze piwo, bierzesz małe, oczekujesz ode mnie czegoś, nie dając nic w zamian, czekasz na 10 groszy reszty widząc, jaki tutaj mam zapierdol, a teraz jeszcze masz problem, że dostałeś tyle, co wszyscy?
wypierdalaj.







wypierdolił...



pani została.

6 komentarzy:

Grupa 8 pisze...

w sumie śmieszny blog.

marcinioszka pisze...

Fajnie piszesz troche oklepany punkt widzenia ale fajnie

Katarzyna pisze...

jestem stala czytelniczka odkad link do tego bloga pojawil sie w tw sigu ;)

mat pisze...

szczere..
ale przede wszystkim prawdziwe..
dorzuciłbym coś od siebie,
ale to ty piszesz..
ciekawy jestem twojego dekalogu, podobno każdy jakiś swój ma..

Jacek. pisze...

bardzo słusznie.

Michał Pyszny pisze...

Jak ktoś nie szanuje Twojego miejsca pracy, drugiego domu, to narazie!